Życie

wtorek, 1 września 2020

Zamek Malgrate

Tym razem to my tylko wyszliśmy z psem na spacer, a wyszło zwiedzanie zamku. Czasem i tak bywa. Z drugiej strony aż wstyd się przyznać, że od roku mieszkamy tak blisko, a jeszcze go nie zwiedziliśmy.

Na zamek można dojechać oczywiście samochodem. Jest parking zaraz przed bramą zamkową. My jednak poszliśmy spacerkiem. Od nas z domu to około 15 minut.

Zamek Malgrate to średniowieczna fortyfikacja, ale... No własnie, niektórzy historycy łączą powstanie zamku z wcześniej znajdującą się w pobliżu starożytną osadą Gragnana. 

Zamek Malgrate

Zamek należał do rodziny Malaspina. Po śmierci głowy rodu- markiza Noccolo I Malaspina, zamak w Malgrate dostał się jego synowi - Barnabo Malaspina. Pierwsze wzmianki o zamku są z roku 1351. Sam zamek zapewne istniał już wcześniej. Ale to właśnie dzięki Barnabo Malaspina na zamku rozpoczęto prace fortyfikacyjne. Umocniono i zamek i wioskę do niego przylegającą. Przez dwa i pół wieku zamek pozostawał w rękach rodziny Malaspina. Choć był to ciężki czas napięć i walki o wpływy w Lunigianie pomiędzy Księstwem Mediolanu a Republiką Florencji. W 1615 roku Cesare II mocno zadłużony i nie posiadając męskich potomków przekazał zamek w ręce mediolańskie. W roku 1641 zamek ponownie sprzedano tym razem szlacheckiej rodzinie Ariberti z Cremony. Rodzina Ariberti przekształciła zamek z fortecy wojennej w mieszczańską rezydencję. W XIX wieku zamek zaczął popadać w ruinę. Ogołocono go z całego majątku. Nie zachowało się nic z dawnego wyposażenia. Dziś zamek przeszedł na własność państwa. Dzięki funduszom i dawnym zapiskom został odrestaurowany.

Zamek rodziny Malaspina

Zamek Malgrate usytuowany jest na wzgórzu i góruje nad doliną rzeki Bagnone. Znajduje się też na przecięciu ważnych szlaków komunikacyjnych Apeninów, Garfagnana i Cisa. Po przekroczeniu bramy do wioski wchodzimy na główny plac. Stąd schodami kamiennymi, które zastąpiły dawny zwodzony most, wchodzimy do zamku. Nad zamkiem króluje 25 metrowa wieża. Bardzo okazała i pięknie zachowana, niestety nie można jej zwiedzać. 

25 metrowa wieża(Malgrate)

Możemy za to przespacerować się chodnikami patrolowymi znajdującymi się na murach osłonowych ozdobionych blankami. Z góry rozpościera się niesamowity widok na okolicę. 

Widok z zamku Malgrate

Z tego miejsca widać także nasz dom. 

Zamek na pewno nie przedstawia już sobą dawnej świetności ze wspaniale wyposażonym wnętrzem. Jednak odczuwa się jego wielkość. Te mury , te widoki. Zachowała się także kapliczka wybudowana w 1642 roku na zlecenie Bartolomeo Ariberti.

Kapliczka na zamku Malgrate

Warto po zwiedzeniu zamku przejść się uliczkami wioski Malgrate. Wioska jest odrestaurowana i bardzo zadbana. A właściwie na każdym z murów domów można doszukać się dawnych elementów i ozdobień. 

Ozdoby na murach (Malgrate)

Wioska Malgrate

Bardzo często przy zwiedzaniu takich miejsc zastanawiam się jak wyglądało tu życia w tamtych czasach. Jak wyglądały komnaty na zamku? Jak wyglądały drogi? Gdy przysiadłam na placu przed zamkiem i przymknęłam oczy, udało mi się to wszystko wyobrazić.... 

Zamek Malgrate jest otwarty codziennie  9-13 i 15-18. Wstęp kosztował nas 2 euro od osoby . Obecny czas jest pod znakiem wirusa, więc wiadomo wejście w maseczce. Zwiedzających było z tegoż powodu bardzo mało i chyba dlatego pani pozwoliła nam wejść z psem.

W okolicy jest kilka zamków należących do rodziny Malaspina. Z czasem postaram się zwiedzić je wszystkie i opisać. Część z nich obecnie jest w rękach prywatnych i możliwość zwiedzania jest tylko kilka dni w roku. 

Jeśli kiedyś będziecie w okolicy to naprawdę warto zwiedzić ten zamek i oczywiście wioskę Malgrate.


środa, 5 sierpnia 2020

Marmolada z cebuli

Wpis będzie znowu o kulinariach a nie wycieczkach, nowych miejscach. Mój czas ostatnio zamyka się pomiędzy remontem, warzywnikiem a kuchnią. No ale do rzeczy... a właściwie cebuli. 
Moi wspaniali sąsiedzi obdarzyli mnie ostatnio ogromem cebuli. Oni dostali i dalej dzielą wśród znajomych. W ten sposób nic się nie zmarnuje i wiele rodzin będzie miało przetwory na zimę. Bardzo mi się to podoba tutaj. Wiadomo jednym gospodarzom bardzo obrodziły pomidory a innym np. dynie. Idzie w ruch wymiana i wszyscy są szczęśliwi. Nadal pozostaję pod wielkim wrażeniem miejsca w którym przyszło nam mieszkać. 

Do sporządzenie marmolady z cebuli potrzebujemy:  1 kg. cebuli, 300 gr. cukru brązowego, 100 ml.octu balsamicznego (najlepiej "di Modena"), 3-4 liście laurowe, szczypta soli.

Cebulę obieramy, kroimy w pół krążki w miarę równe i cienkie. Przekładamy do miski. Dodajemy cukier brązowy, ocet balsamiczny i liście laurowe. Dobrze mieszamy , przykrywamy i odstawiamy w chłodne miejsce na około 4 godz. Przez ten czas od czasu do czasu mieszamy cebulę najlepiej drewnianą łyżką. 

Cebula na marmoladę

Po tym czasie przekładamy zawartość do garnka. Dodajemy szczyptę soli i zagotowujemy. Gotujemy około godziny dość często mieszając.  Czekamy aż większość płynu odparuje, a cebulka zacznie się prawie karmelizować. 
W tym czasie przygotowujemy (sterylizujemy) słoiki. Jeśli ktoś lubi bardziej jednolitą konsystencję marmolady, można ją na koniec lekko zmiksować. Jeśli komuś nie przeszkadzają cząstki cebuli w marmoladzie pozostawia tak jak jest. Gorącą marmoladę przekładam do jeszcze gorących słoików, zakręcam i odwracam dnem do góry. Pozostawiam tak na kilka godzin aż denko się wklęśnie(czyli dobrze zamknie). Można także pasteryzować, wtedy można przechowywać jeszcze dłużej. Ale u nas będą stały w chłodnym miejscu, a przez zimę i tak zjemy marmoladkę. 
Taki przysmak znakomicie sprawdza się jako dodatek do serów. Czasami używam też do mięsa. A czasem do kanapek. 

Marmolada z cebuli z serem

Jak zawsze życzę smacznego. 

wtorek, 14 lipca 2020

Mirabelkowy szał


Nastąpił moment szału mirabelkowego. Mamy tylko jedno drzewko a obrodziło jak z 5. 
Pięknie wyglądało w białym kwieciu. Na zdjęciu to był tylko początek kwitnienia. Później wyglądało jak biała bombka.

Mirabelka kwitnie


A jak przyszedł czas zbioru owoców, było pysznie. Troszkę pojedliśmy, a z reszty postanowiłam zrobić dżemik na zimę.

Wydrylowane mirabelki

Mirabelki należy umyć, wypestkować. 

Składniki: 1 kg mirabelek, 650 gr. cukru, 1/3 laski wanilii. 

Przekładamy mirabelki do garnka i zasypujemy cukrem. Odstawiamy na 2 godz. Cukier zacznie się rozpuszczać, a mirabelki zaczną puszczać sok.


Garnek z mirabelkami stawiamy na małym gazie i zagotowujemy. Gotujemy 10 min. często mieszając. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do drugiego dnia.

Laskę wanilii (ewentualnie cukier waniliowy, albo wanilinę) rozkrawamy po długości. Zdejmujemy nożem ziarenka i dodajemy do mirabelek.
Na drugi dzień znowu stawiamy na małym ogniu i gotujemy 30-40 min często mieszając.  
Skręcamy gaz i zostawiamy mirabelki do wystygnięcia bez przykrywania garnka.

Kolejnego dnia powtarzamy czynność, ale gotuję 40-50 min. U mnie po tym czasie dżemik miał już odpowiednią konsystencję. 
Aby sprawdzić czy dżem ma już odpowiednią gęstość, wstawiam wcześniej talerzyk do lodówki i dobrze schładzam. Później z łyżeczki małą ilość dżemu wylewam na zimny talerzyk. Jeśli dżem zastyga i spływa bardzo powoli przy przechyleniu talerzyka ma już odpowiednią gęstość.
Słoiki na dżem wygotowuję w wodzie. Do jeszcze gorących, ale suchych słoików przelewam dżem i zakręcam mocno. Odwracam do góry dnem. Odstawiam przykryte ściereczką do drugiego dnia. Na drugi dzień sprawdzam czy denko się wklęsło, czyli słoiki się zamknęły i przenoszę do spiżarki. Można także pasteryzować słoiki. Wtedy będziemy mogli przechowywać je jeszcze dłużej. 

Mirabelkowy dżem

U mnie jednak dżem już zaczęliśmy jeść, bo cóż lepszego może być do ciasta drożdżowego? Słodki, ale jednocześnie lekko kwaskowy dżem z mirabelek robi furorę.

Dżem mirabelkowy do ciasta

Mam nadzieję, że przepis Wam się spodoba i zasmakuje. Smacznego.

piątek, 26 czerwca 2020

Miętówka damsko - męska

Prace ogrodowe pochłonęły mnie całkowicie. Sadzenie, podlewanie i pierwsze zbiory. Ile radości...
Mam tyle pomysłów co z czego zrobić, że chyba z kuchni nie wyjdę do jesieni. 
Mięta obrodziła nam w tym roku niesamowicie. Aż muszę ograniczać jej rozrost. Zrobiłam już sok z mięty. A na umilenie zimowych wieczorów zrobiłam nalewkę z mięty. W dwóch wersjach. Delikatniejszej dla mnie i mocniejszej dla męskiego grona.

Mięta z ogródka

Uczono mnie , że zioła najlepiej zbierać przed południem. Także do koszyczka naścinałam około 35 gałązek mięty. Następnie dobrze ją umyłam, żeby później nie było "żadnej wkładki mięsnej" w nalewce. 
Po wypłukaniu mięty, poobrywałam listki z gałązek. Proponuję założenie rękawiczek - mięta dość mocno zabarwia skórę. Należy miętę osuszyć papierowymi ręcznikami lub w lnianej ściereczce. Przekładamy do dużego słoja i zalewamy litrem spirytusu. 

Nalewka w słoju

Słój zamykamy i odstawiamy w ciemne i chłodne miejsce na 5 dni. Codziennie delikatnie potrząsamy słojem.
Po odstaniu całą zawartość słoja należy przecedzić / przefiltrować. Ja do tego użyłam sitka plus pieluszki tetrowej. 

Filtrowanie mięty

Listki mięty stały się jakby krystaliczne. Są bardzo kruche. Dobrze je odcisnęłam. 
W garnku podgrzałam 1,25 litra wody z 1 kg. cukru. Mieszałam aż do rozpuszczenia cukru. Gdy woda z cukrem całkowicie !!! wystygną mieszamy ją z nalewką miętową.
Zmieszane płyny przelewamy do butelek, zamykamy i odstawiamy na min.dwa tygodnie w ciemne miejsce. 

Miętówka

Podsumowując przepisy na delikatniejszą i mocniejszą nalewkę różnią się zawartością % . Sposób wykonania jest taki sam.

Składniki na mocniejszą nalewkę:
35 gałązek świeżej mięty, 1 l. spirytusu, 1,25 l. wody, 1 kg. cukru

Składniki na delikatniejszą nalewkę:
35 gałązek świeżej mięty, 1 l. wódki, 1 l. wody, 750 gr. cukru.

Obie nalewki różnią się kolorem. Spirytus o wiele mocniej wyciąga soki z liści. 
Obie są dobre, choć ja wolę tą delikatniejszą wersję. Będziemy się delektować w zimowe wieczory...

Nalewki miętowe



czwartek, 7 maja 2020

Sos z bakłażanem


Mój kochany małżonek podczas ostatnich zakupów zaopatrzył nas w dwa dość dużej wielkości bakłażany. Lubię, nawet bardzo więc się ucieszyłam. Pierwsze co mi przyszło na myśl żeby zrobić to bakłażana grillowanego z tuńczykiem - przepis tutaj. Wyszło pysznie. Nie daliśmy jednak rady zjeść wszystkiego bakłażana. Wykombinowałam więc danie na drugi dzień- sos z bakłażana do zielonych tagliatelle.

Tagliatelle z sosem

Potrzebne składniki: 5-6 grillowanych krążków podłużnego bakłażana, pół cebuli, pół marchewki, ząbek czosnku, kawałek selera naciowego,sos pomidorowy, sól, pieprz. Sosu wyszło na dwie osoby. 

Czosnek kroję w plasterki. Cebulę, marchewkę i seler kroję w drobną kostkę. Wszystko rumienię na oliwce. Dodaję pokrojonego w kawałki bakłażana. Razem przez chwilę jeszcze przesmażam na patelni.

Warzywa z bakłażanem

Teraz dodaję 200 ml. sosu pomidorowego. Najlepszy byłby sos pomidorowy własnej roboty, ale można jak najbardziej dodać gotowy, kupny z butelki. Teraz sos solę i pieprzę do smaku. Gotuję jeszcze około 8-10 min. i gotowe. Ja podałam z tagliatelle ze szpinakiem. Bardzo je lubię a dodatkowo ślicznie się prezentują z czerwonym sosem. 

Sos z bakłażana, szpinakowe tagliatelle.

Na wierzch troszkę parmezanu... Ja parmezan jadłabym ze wszystkim. Uwielbiam. 
I danie gotowe. Smacznego.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Kotleciki drobiowe.


Całą zimę królował u mnie rosół. Tak mnie naszło, że robiłam go co tydzień. No ale później coś z mięsem z rosołu trzeba było robić. Nie lubię i nie umiem wyrzucać czegokolwiek do jedzenia. Z mięsa robiłam więc i pierogi i pyzy i... kotlety.
Rosół najczęściej robię na kurczaku. A jak wiadomo takie mięso jest bardzo delikatne. To i dodatki do kotletów musiały być. No ale od początku. Jak zawsze prosto i smacznie.

Składniki: 300-400 gr. mięsa z kurczaka obranego z kości, 2 marchewki z rosołu, seler naciowy z rosołu, mała cebula świeża, dwa cienkie plasterki szynki parmeńskiej, sól, pieprz, bułka tarta, olej do smażenia.

Mięso i warzywa do kotletów

Najpierw wystudzone mięso obieram z kości. Marchewkę i seler kroję. Wszystko to razem mielę w maszynce. 

Szynka i cebulka do kotletów

Cebulę i szynkę kroję na kawałki i przesmażam na maśle. Gdy już się zrumienią to także mielę w maszynce. Wszystkie składniki krótko razem mieszam w misce. Gdyby masa wyszła za luźna dodaję do środka odrobinę bułki tartej. Lepię kulki, obtaczam w bułce tartej i delikatnie spłaszczam.

Kotlety gotowe do smażenia

 Smażę na patelni z obu stron do zrumienienia. My takie kotleciki najczęściej jemy z ziemniakami. 

Kotlety z kurczaka z rosołu


Można podać również z ulubioną surówką. A jeśli ktoś, tak jak ja, lubi to można zjeść je z chlebem... Są delikatne i smaczne. 

wtorek, 7 kwietnia 2020

Poduszeczka


Witam Wszystkich. 
Życie we Włoszech w ostatnim czasie uległo ogromnym zmianom. Do niedawna szykowałam się do powrotu na szlaki. Na odkrywanie i pokazywanie Wam nowych miejsc. Tyle planów, tyle idei. Na razie musiałam wszystko "odłożyć na półkę". Czeka, na pewno jak już będzie można wrócę na szlak. 

A jak na razie #siedzewdomu . Musieliśmy nawet wstrzymać prace remontowe, bo sklepy pozamykane i część rzeczy nam potrzebnych jest niedostępnych. 

Pozostała mi więc kuchnia... Tak uwielbiam gotować, wypróbowywać nowe przepisy... Ale chcę też zmieścić się w drzwi wyjściowe kiedy będzie już można wyjść. :)))

 Pomyślałam, pomyślałam i.... Zawsze bardzo lubiłam wszelakie rękodzieło. Popatrzyłam co mam w domu... tak, tak sklepy pasmanteryjne przecież też pozamykane. Można zawsze zamówić i dostarczą do domu, ale ja chciałam już , teraz, natychmiast a nie czekać na kuriera. Wybór padł więc na poduszeczkę, dawno obiecaną dla córeczki koleżanki. 

Postanowiłam więc, że i na blogu od czasu do czasu pokażę Wam co robię gdy mam trochę wolnego czasu. 

Poduszka- haft krzyżykowy

Poduszeczka jest wykonana haftem krzyżykowym. Nićmi DMC. 

Różowy haft

Potrzebowałam tylko kilku kolorów i nie dużego kawałka płótna Aida. Na samą poduszkę użyłam kawałków różowego materiału 100%bawełna. 
Z tyłu zrobiłam dość dużą zakładkę materiału, aby poduszeczka nie musiała być zamykana. Guziczki są tylko ozdobne. W razie gdy rodzice zdecydują, że to mało bezpieczne dla dziecka można je odciąć.

Zakładka z ozdobnym guzikiem

Dość szybko wykonałam tą poduszkę. Haftu, który jest najbardziej pracochłonny jest tutaj stosunkowo mało. 
Gdy już będzie można wychodzić z domu, zawiozę prezent dla Małej Księżniczki. Mam nadzieję, że jej się spodoba. 
A Wy co myślicie? Może się spodobać dziecku taki prezent? A może też macie chęć taki wykonać? 
Ja już się wzięłam za kolejne haftowanie...

środa, 1 kwietnia 2020

Crostata ze skórką pomarańczową.


Czasy są dość ciężkie dla każdego. Tyle czasu spędzanego w domu powoduje dużo większy ruch w naszych kuchniach. Próbujemy piec chleby, choć zdobycie drożdży zakrawa na cud... Ale żeby osłodzić sobie choć troszkę to życie przyrządzamy też ciasta. Zawsze moimi ulubionymi strawami kuchennymi były ciasta. Staram się nie piec ich zbyt często, ale... Tym razem wyciągnęłam przepis, który ostatni raz robiłam chyba z 10 lat temu!!! A mam go od znajomej jeszcze z Ascoli Piceno. Chodzi o przepis na włoską Crostate.

Jak zawsze na początek troszkę historii. 
Crostata to typ włoskiej tarty na kruchym spodzie. Crostata może być jednym z najstarszych deserów włoskiego cukiernictwa. Legenda głosi, że podano ją syrenie Partenope w podzięce za jej słodki śpiew. A zasługę wynalazku tego pysznego ciasta należy przypisać zakonnicy z klasztoru S.Giorgio Armenio. Ogólnie było to ciasto "biednego" pochodzenia a dotarło na stoły szlachty a nawet stół Burbonów. (Wiadomości zapożyczone z bloga nonna-Anita.)
Pewnym jest, że wzmianki o Crostacie znajdziemy w książkach kucharskich- "Libro de arte Coquinaria" autorstwa Martino da Como z 1465 roku i "Cuoco napolitano" opublikowanej pod koniec XV wieku. (Wiadomości z Wikipedii).
 Jedno jest pewne, crostata ma wiele odmian. W zależności od regionu, a nawet rodzinnych tradycji. Jedni robią ją z nadzieniem owocowym inni z ricottą, a jeszcze inni wytrawnie...

Tarta owowcowa

Przepis który chciałam Wam przedstawić jest z marmoladą, a dodatkiem do ciasta jest skórka pomarańczowa. 

Składniki:
1/2 kg. mąki, 200 gr. cukru, 200 gr. masła, skórka starta z 1 pomarańczy, 3 jajka, 1 proszek do pieczenia, dowolny słoiczek marmolady, pół łyżeczki kawy rozpuszczalnej. 

Mąkę i cukier przesiewamy na stolnicę. Rozbijamy 3 jajka i dajemy na środek mąki i cukru. Widelcem powolutku mieszamy jajka obsypując coraz więcej mąki z cukrem z boków. Na tarce zetrzeć skórkę z pomarańczy. Oczywiście pomarańcza z upraw ekologicznych, skórka wyparzona. 

Skórka pomarańczowa dodatkiem do tarty.

Masło rozpuścić w kąpieli wodnej. Lekko przestudzone dodać do masy. Dodać proszek do pieczenia. Wyrobić ręcznie.
Ciasto dzielimy na 2 części (2/3 i 1/3). Formę do tarty smarujemy masłem i przekładamy na nią porcję 2/3 ciasta. Ja wylepiam ręcznie formę. Można oczywiście ciasto rozwałkować i dopiero wtedy przenieść na formę. Kawę rozpuszczamy w niewielkiej ilości wody i mieszamy z marmoladą. Marmolada może być dowolna, najlepiej własnej produkcji. Mnie najbardziej smakuje połączenie kawy z wiśniami, dlatego u mnie marmolada wiśniowa.

Crostata prawie gotowa

Na wierzch kładziemy pozostałą 1/3 ciasta. Piszę kładziemy, dlatego że wzorek jaki ułożymy z tego ciasta może być dowolny. Mogą to być, najbardziej znane, paseczki. Mnie poniosła fantazja między gwiazdy. :)))
Wstawiamy ciasto do piekarnika (góra- dół) nagrzanego do 160 stopni C. Pieczemy około 40 min.

Włoska crostata

I tyle. Życzę smacznego. Do kawki na pewno się przyda.

środa, 4 marca 2020

Pomarańczowa królowa.


Była żółta królowa , będzie i pomarańczowa. W państwie które słynie z cytrusów, nie może zabraknąć pomarańczy. 

Troszkę historii na początek...
Podobnie jak  cytryna i ten owoc dotarł do Włoch z Chin. Został sprowadzony przez portugalskich żeglarzy w XVI w. Chociaż niektóre starożytne rzymskie teksty mówią, że pomarańcza była już uprawiana na Sycylii w I w., gdzie nazywano go melarancia (informacje podaję z Wikipedii).
Pomarańcza to starożytna hybryda prawdopodobnie pomiędzy pomelo a mandarynką. Tak dobrze się przyjęła , że od stuleci rośnie jako autonomiczna roślina.
Pomarańcze są jednym z najbardziej znanych i cenionych owoców. Nie tylko ze względu na dużą zawartość witamin. Ale również za wykorzystywanie w kosmetologii, perfumerii, medycynie. 
Pomarańczami zachwycali się także malarze i poeci. Botticelli w swoim obrazie "Wiosna" jako tło wybrał właśnie drzewo pomarańczowe. Goethe w swoich Dziennikach również wspomina o pomarańczach-" Znasz - li ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa
                                                      Pomarańcz blask majowe złoci drzewa..."
Włochy, a szczególnie Sycylia słyną ze wspaniałych, soczystych pomarańczy. Włochy klasyfikują się w pierwszej dziesiątce wśród krajów dostarczających ten owoc.

We Włoszech wielokrotnie można spotkać wzdłuż ulicy rosnące drzewa pomarańczowe, podobnie jak w Polsce rosną np. dzikie jabłuszka.

Drzewka pomarańczowe na ulicy

Sezon pomarańczowy prawie nam się kończy, a ja ostatnio nic innego nie robię jak przetwory z pomarańczy. 
Moją ulubioną marmoladę z pomarańczy.
Do zrobienia marmolady potrzeba nam tylko kilku składników:
3 kg. pomarańczy Navel (to moja ulubiona odmiana do marmolad)
Cukier- połowa wagi pomarańczy po obraniu
3 kawałki kory cynamonu( około 8 cm. każda)
1 cukier waniliowy, albo ziarenka wybrane z 1/3 laski wanilii.

Novel w przygotowaniu

Zaczynamy oczywiście od bardzo dokładnego obrania pomarańczy. Chodzi o to aby miały jak najmniej białej otoczki (albedo). To ona ma w sobie najwięcej specyficznej goryczki. Im mniej jej zostanie, tym słodsza wyjdzie marmolada. Oczyszczone dobrze pomarańcze kroimy na kawałeczki.  Ważymy. Dodajemy cukier- połowę wagi pomarańczy.Wszystkie składniki przekładamy do dużego rondla i podgrzewamy na średnim gazie. 

Marmolada w przygotowaniu

Gdy zacznie się gotować, zmniejszamy gaz. Gotujemy, od czasu do czasu mieszając, aż owoce się całkowicie rozpadną i zaczną gęstnieć. U mnie zazwyczaj to trwa około 40-45 min. W tym czasie przygotowujemy słoiki. Należy je wyparzyć  i wytrzeć do sucha. Na sam koniec gotowania wyjmujemy korę cynamonu. Jeśli zostaną jakieś kawałeczki pomarańczy, a wolicie gładką konsystencją, można delikatnie zmiksować blenderem bezpośrednio w garnku. Jeszcze gotującą się marmoladę przekładamy do słoików, najlepiej przy pomocy lejka. Jeśli zabrudzą się brzegi słoika, przed zakręceniem należy je dobrze wytrzeć. Zakręcamy mocno słoiki i ustawiamy do góry dnem do całkowitego ostygnięcia. W ten sposób przygotowaną marmoladę można przechowywać do 6 miesięcy w spiżarni. Po otwarciu słoika, przechowujemy w lodówce max przez 3 tyg. 

Słoiczek marmolady pomarańczowej.

Taka marmolada jest słodka, choć z leciutką nutką goryczki. Jest to też świetny pomysł na prezent dla łakomczuchów. Nadaje się na słodkiego tosta, do naleśników czy ciast...
Mam nadzieję, że przepis Wam się spodobał. Życzę smacznego.

wtorek, 28 stycznia 2020

Remontowe włoskie życie cz.2


Wracam do Was z drugą częścią o tym naszym remontowym, włoskim życiu. Prawdą jest, że właściwie całe nasze obecne życie toczy się wokół remontu. W odstawkę poszły nasze wycieczki, kolacyjki... Cały nasz wolny czas pochłania nasz domek. Pracy ogrom, ale satysfakcja jeszcze większa. Choć "czym dalej w las, tym więcej drzew"... Czym więcej robimy, tym więcej pomysłów się pojawia i tym więcej jeszcze jest do zrobienia. Ale jest coraz piękniej i coraz bardziej "po naszemu".  

Na początek, oprócz zdarcia wszem panujących starych tapet i odmalowania (na razie na biało) wszystkich pomieszczeń. Zajęliśmy się najważniejszymi sprawami czyli kuchnią i łazienką. 

Kuchnię zastaliśmy w stanie hmmm.... nie bardzo złym, ale nic mi się nie podobało. Wszystko było nie w moim guście...


Kuchnia lata 80-te

Ten kawałek blatu który widać na zdjęciu, to jedyne takie miejsce w całej kuchni. Musiałam to inaczej zagospodarować. Myślałam na początku o wymianie całej kuchni. Jednak nie znalazłam czegoś w tak malutkich rozmiarach, a co by mi odpowiadało. Przy okazji okazało się, że wszystkie meble w kuchni są  wykonane z dobrej jakości drewna. Nie żadna sklejka, tylko drewno. Pomysł na zmianę wyklarował się dość szybko. Wymiana blatu, mniejszy zlew, nowa kuchenka, piec i okap.. Meble zostaną odświeżone i przemalowane. O przebojach przy  zakupie rzeczy do kuchni pisałam tutaj . Kolejnymi przebojami było dłuuuugie czekanie na fachowca który podłączy kuchenkę gazową . Uwielbiam tych włoskich fachowców. Do furii mnie doprowadza proszenie aby ktoś przyszedł do pracy. Przecież płacę mu za to stawkę, którą sobie zażyczył. Czemu więc terminy są ciągle przekładane, prace opóźniane? No nic wreszcie się udało. Wszystko zostało podłączone, a ja mogłam się wziąć za odmalowanie mebli, oklejenie ich w środku i inne zmiany. 


Kuchnia po remoncie

Nasza kuchnia obecnie wygląda własnie tak... I tak odpowiada moim gustom. Wstawiłam też stół do kuchni, na włoskie śniadanka idealny. Zrobiliśmy też kącik kawowo - herbaciany przy lodówce. W przyszłości stanie tam ekspres do parzenia kawy.


Kącik kawowo- herbaciany


I tyle na razie co do kuchni. 
Kolejnym pomieszczeniem w domu, które kosztowało nas wiele nerwów była górna łazienka. 
Prezentowała się naprawdę kiepsko, wszystko podniszczone i w starym stylu z włoskich lat 80-tych. 


Łazienka z lat 80-tych

Rozumiecie o co mi chodziło? Normalne, trzeba zmienić, wymienić. Burza mózgów nastąpiła przy prysznicu. Ta łazienka ogólnie jest dość malutka.  No ale pod prysznicem 65/65 cm. to mój mąż miał naprawdę problem z kąpielą. Prysznic z jednej strony ogranicza okno z drugiej kaloryfer. Jednak istniała możliwość powiększenia prysznica. Problem, że nie dawaliśmy rady wejść w standardowe wymiary prysznica. I o ile brodzik kupiliśmy żywiczny z możliwością docięcia, tak z drzwiczkami mieliśmy naprawdę sęka. Drzwiczki były nie standardowe, więc...4 razy droższe od normalnych. Wreszcie znaleźliśmy firmę/sklep która takowe drzwiczki miała i to w cenie tylko troszkę droższej od standardów. Z tej samej firmy postanowiliśmy wziąć też brodzik. Ogrom radości, bo terminy też ok. Zong nastąpił przy zapłacie. Trafiliśmy na chyba jedyną firmę która w sklepie podaje ceny bez vat!!! No co mnie interesuje ile dany towar kosztuje bez vat?! Albo choć informować powinni..."tyle a tyle bez vat, a tyle z vat." A tak to mimo, że cena i tak była niższa niż gdzie indziej, poczułam się lekko oszukana. No ale towar zamówiony zapłacić trzeba. 
Kolejny raz powtórzę - uwielbiam tych włoskich fachowców. O hydraulika też się doprosić nie można było. Ten był przynajmniej szczery - nie przyjedzie danego dnia, bo ma obiad rodzinny(nota bene w środku tygodnia), mimo że wcześniej byliśmy umówieni. Albo godziny pracy- "przyjadę rano", a ty czekaj człowieku, co masz innego do roboty? Także i w tym przypadku większość prac wykonaliśmy sami.


Podczas wymiany prysznica.

Przy okazji zrobiliśmy i inne prace. 


Nasz nowy prysznic

Prysznic mamy 68/86 cm. Tak jest dużo lepiej. A więcej już nie daliśmy rady powiększyć. 
Cała łazienka nabrała lepszego wyglądu, choć nadal jest przecież malutka. Może kiedyś w przyszłości zrobię z dolnej łazienki jeden wielki prysznic, a tutaj go zlikwidujemy? No ale to są duże koszta. Na razie zrobiliśmy co mogliśmy. Jest czyściutko, jest nowe, jest większe. 


Łazieneczka

Przed zimą zabrałam się też za odnawianie balustrady na tarasie. 


Drapanie balustrady

Było skrobanie, zabezpieczanie i malowanie. Ale efekt końcowy, super!


Odnowiona balustrada.

Uwielbiam oglądać jak Nasz Domek się zmienia. Jak się staje coraz bardziej nasz. Coraz bardziej przytulny. I wiecie co Wam powiem... Czasem padam na przysłowiowy pysk. Sił mi brak. Czasem myślę, że szkoda że nie mamy tylu pieniążków, żeby dać fachowcom i niech robią. A my w tym czasie jakiś urlopik.... Jednak szybko przychodzi inna myśl- że wtedy pewnie nie do końca byłoby jak ja chcę. No i do tego ta ogromna satysfakcja z wykonanie samemu tylu prac. Pewnie będą jeszcze dalsze części  remontowego włoskiego życia, bo to jeszcze nie koniec naszych zmagań. Zapraszam Was serdecznie do czytania i kibicowania.


piątek, 3 stycznia 2020

Arista pyszna.


Arista to po prostu kawałek schabu. Arista al forno (arista pieczona)  to jedno z najbardziej znanych drugich dań w Toskanii. 
Jak to we Włoszech większość dań ma swoją tradycję, legendę... Tak jest i w tym przypadku. Podobno w roku 1439 we Florencji podczas ekumenicznej rady kościoła rzymskiego i greckiego, grecki kardynał Basilio Bessarione po spróbowaniu pieczeni wykrzyknął "Aristos"! Co po grecku znaczy - "najlepszy". Obecni florenccy przedstawiciele myśleli że chodzi o konkretny kawałek mięsa i uznawszy nazwę za sympatyczną zaczęli ją powtarzać. I tak polędwiczce wieprzowej nadano termin arista... (zapisek o legendzie znaleziony w Wikipedii).
I tyle legendy. Okazuje się jednak, że już w roku 1287 , pisarz Franco Sacchetti w swoim opowiadaniu wspomina o "un'arista al forno". Także nie wiadomo kiedy ten kawałek schabu zaczęto nazywać Arista, wiadomo, że od dawna jest to typowe danie toskańskie. 

Arista al forno.

Ja przepis na "arista al forno" podpatrzyłam u znajomej.  Nie jadam zbyt dużo mięsa, ale ariste bardzo lubię, więc nie raz przygotowuję. 

A oto potrzebne składniki :
Około 1 kg. aristy, 1,5 łyżki masła, 1,5 łyżki oliwki, pół marchewki , kawałek selera naciowego, pół cebuli, 2 gałązki rozmarynu, pół szklanki wywaru warzywnego, pół szklanki wytrawnego białego wina, pieprz i sól. 

Na początek myjemy, obieramy i kroimy w kosteczkę warzywa. Do garnka wkładamy masło, oliwkę, podgrzewamy. Dokładamy warzywa i rozmaryn. Przez chwilkę razem mieszamy. 

Podkład pod aristę


Teraz dokładamy mięsko. Mięso lepiej związać sznurkiem, żeby się nie "rozpadało". Ja tego nie zrobiłam. Obsmażamy mięsko przez jakieś 5-10 minut. Obracając, tak aby z każdej strony ładnie się przyrumieniło. 



Gdy już nabierze ładnego koloru, podlewamy je winem. Obracamy często i czekamy aż wino odparuje. Po tym czasie przekładamy wszystko do brytfanki. Delikatnie solimy i pieprzymy i podlewamy wywarem, jeśli zależy nam na większej ilości sosiku. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 st.C przez dobrą godzinę. Co jakiś czas należy polewać mięsko sosikiem powstałym w brytfance, lub odwracać.

Arista w piecu


 Przed wyjęciem z piekarnika aristę nakłuwamy jeśli wypłynie biała ciecz to jest ona gotowa... Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy, dając mięsu na chwilę "odpocząć". Po około 10 minutach możemy już kroić na plasterki. 

Mięsko odpoczęło.

Aristę podajemy z ziemniaczkami, innymi warzywami , lub "po toskańsku" z fasolą.
Życzę smacznego.