Życie

środa, 5 sierpnia 2020

Marmolada z cebuli

Wpis będzie znowu o kulinariach a nie wycieczkach, nowych miejscach. Mój czas ostatnio zamyka się pomiędzy remontem, warzywnikiem a kuchnią. No ale do rzeczy... a właściwie cebuli. 
Moi wspaniali sąsiedzi obdarzyli mnie ostatnio ogromem cebuli. Oni dostali i dalej dzielą wśród znajomych. W ten sposób nic się nie zmarnuje i wiele rodzin będzie miało przetwory na zimę. Bardzo mi się to podoba tutaj. Wiadomo jednym gospodarzom bardzo obrodziły pomidory a innym np. dynie. Idzie w ruch wymiana i wszyscy są szczęśliwi. Nadal pozostaję pod wielkim wrażeniem miejsca w którym przyszło nam mieszkać. 

Do sporządzenie marmolady z cebuli potrzebujemy:  1 kg. cebuli, 300 gr. cukru brązowego, 100 ml.octu balsamicznego (najlepiej "di Modena"), 3-4 liście laurowe, szczypta soli.

Cebulę obieramy, kroimy w pół krążki w miarę równe i cienkie. Przekładamy do miski. Dodajemy cukier brązowy, ocet balsamiczny i liście laurowe. Dobrze mieszamy , przykrywamy i odstawiamy w chłodne miejsce na około 4 godz. Przez ten czas od czasu do czasu mieszamy cebulę najlepiej drewnianą łyżką. 

Cebula na marmoladę

Po tym czasie przekładamy zawartość do garnka. Dodajemy szczyptę soli i zagotowujemy. Gotujemy około godziny dość często mieszając.  Czekamy aż większość płynu odparuje, a cebulka zacznie się prawie karmelizować. 
W tym czasie przygotowujemy (sterylizujemy) słoiki. Jeśli ktoś lubi bardziej jednolitą konsystencję marmolady, można ją na koniec lekko zmiksować. Jeśli komuś nie przeszkadzają cząstki cebuli w marmoladzie pozostawia tak jak jest. Gorącą marmoladę przekładam do jeszcze gorących słoików, zakręcam i odwracam dnem do góry. Pozostawiam tak na kilka godzin aż denko się wklęśnie(czyli dobrze zamknie). Można także pasteryzować, wtedy można przechowywać jeszcze dłużej. Ale u nas będą stały w chłodnym miejscu, a przez zimę i tak zjemy marmoladkę. 
Taki przysmak znakomicie sprawdza się jako dodatek do serów. Czasami używam też do mięsa. A czasem do kanapek. 

Marmolada z cebuli z serem

Jak zawsze życzę smacznego. 

wtorek, 14 lipca 2020

Mirabelkowy szał


Nastąpił moment szału mirabelkowego. Mamy tylko jedno drzewko a obrodziło jak z 5. 
Pięknie wyglądało w białym kwieciu. Na zdjęciu to był tylko początek kwitnienia. Później wyglądało jak biała bombka.

Mirabelka kwitnie


A jak przyszedł czas zbioru owoców, było pysznie. Troszkę pojedliśmy, a z reszty postanowiłam zrobić dżemik na zimę.

Wydrylowane mirabelki

Mirabelki należy umyć, wypestkować. 

Składniki: 1 kg mirabelek, 650 gr. cukru, 1/3 laski wanilii. 

Przekładamy mirabelki do garnka i zasypujemy cukrem. Odstawiamy na 2 godz. Cukier zacznie się rozpuszczać, a mirabelki zaczną puszczać sok.


Garnek z mirabelkami stawiamy na małym gazie i zagotowujemy. Gotujemy 10 min. często mieszając. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy do drugiego dnia.

Laskę wanilii (ewentualnie cukier waniliowy, albo wanilinę) rozkrawamy po długości. Zdejmujemy nożem ziarenka i dodajemy do mirabelek.
Na drugi dzień znowu stawiamy na małym ogniu i gotujemy 30-40 min często mieszając.  
Skręcamy gaz i zostawiamy mirabelki do wystygnięcia bez przykrywania garnka.

Kolejnego dnia powtarzamy czynność, ale gotuję 40-50 min. U mnie po tym czasie dżemik miał już odpowiednią konsystencję. 
Aby sprawdzić czy dżem ma już odpowiednią gęstość, wstawiam wcześniej talerzyk do lodówki i dobrze schładzam. Później z łyżeczki małą ilość dżemu wylewam na zimny talerzyk. Jeśli dżem zastyga i spływa bardzo powoli przy przechyleniu talerzyka ma już odpowiednią gęstość.
Słoiki na dżem wygotowuję w wodzie. Do jeszcze gorących, ale suchych słoików przelewam dżem i zakręcam mocno. Odwracam do góry dnem. Odstawiam przykryte ściereczką do drugiego dnia. Na drugi dzień sprawdzam czy denko się wklęsło, czyli słoiki się zamknęły i przenoszę do spiżarki. Można także pasteryzować słoiki. Wtedy będziemy mogli przechowywać je jeszcze dłużej. 

Mirabelkowy dżem

U mnie jednak dżem już zaczęliśmy jeść, bo cóż lepszego może być do ciasta drożdżowego? Słodki, ale jednocześnie lekko kwaskowy dżem z mirabelek robi furorę.

Dżem mirabelkowy do ciasta

Mam nadzieję, że przepis Wam się spodoba i zasmakuje. Smacznego.

piątek, 26 czerwca 2020

Miętówka damsko - męska

Prace ogrodowe pochłonęły mnie całkowicie. Sadzenie, podlewanie i pierwsze zbiory. Ile radości...
Mam tyle pomysłów co z czego zrobić, że chyba z kuchni nie wyjdę do jesieni. 
Mięta obrodziła nam w tym roku niesamowicie. Aż muszę ograniczać jej rozrost. Zrobiłam już sok z mięty. A na umilenie zimowych wieczorów zrobiłam nalewkę z mięty. W dwóch wersjach. Delikatniejszej dla mnie i mocniejszej dla męskiego grona.

Mięta z ogródka

Uczono mnie , że zioła najlepiej zbierać przed południem. Także do koszyczka naścinałam około 35 gałązek mięty. Następnie dobrze ją umyłam, żeby później nie było "żadnej wkładki mięsnej" w nalewce. 
Po wypłukaniu mięty, poobrywałam listki z gałązek. Proponuję założenie rękawiczek - mięta dość mocno zabarwia skórę. Należy miętę osuszyć papierowymi ręcznikami lub w lnianej ściereczce. Przekładamy do dużego słoja i zalewamy litrem spirytusu. 

Nalewka w słoju

Słój zamykamy i odstawiamy w ciemne i chłodne miejsce na 5 dni. Codziennie delikatnie potrząsamy słojem.
Po odstaniu całą zawartość słoja należy przecedzić / przefiltrować. Ja do tego użyłam sitka plus pieluszki tetrowej. 

Filtrowanie mięty

Listki mięty stały się jakby krystaliczne. Są bardzo kruche. Dobrze je odcisnęłam. 
W garnku podgrzałam 1,25 litra wody z 1 kg. cukru. Mieszałam aż do rozpuszczenia cukru. Gdy woda z cukrem całkowicie !!! wystygną mieszamy ją z nalewką miętową.
Zmieszane płyny przelewamy do butelek, zamykamy i odstawiamy na min.dwa tygodnie w ciemne miejsce. 

Miętówka

Podsumowując przepisy na delikatniejszą i mocniejszą nalewkę różnią się zawartością % . Sposób wykonania jest taki sam.

Składniki na mocniejszą nalewkę:
35 gałązek świeżej mięty, 1 l. spirytusu, 1,25 l. wody, 1 kg. cukru

Składniki na delikatniejszą nalewkę:
35 gałązek świeżej mięty, 1 l. wódki, 1 l. wody, 750 gr. cukru.

Obie nalewki różnią się kolorem. Spirytus o wiele mocniej wyciąga soki z liści. 
Obie są dobre, choć ja wolę tą delikatniejszą wersję. Będziemy się delektować w zimowe wieczory...

Nalewki miętowe



czwartek, 7 maja 2020

Sos z bakłażanem


Mój kochany małżonek podczas ostatnich zakupów zaopatrzył nas w dwa dość dużej wielkości bakłażany. Lubię, nawet bardzo więc się ucieszyłam. Pierwsze co mi przyszło na myśl żeby zrobić to bakłażana grillowanego z tuńczykiem - przepis tutaj. Wyszło pysznie. Nie daliśmy jednak rady zjeść wszystkiego bakłażana. Wykombinowałam więc danie na drugi dzień- sos z bakłażana do zielonych tagliatelle.

Tagliatelle z sosem

Potrzebne składniki: 5-6 grillowanych krążków podłużnego bakłażana, pół cebuli, pół marchewki, ząbek czosnku, kawałek selera naciowego,sos pomidorowy, sól, pieprz. Sosu wyszło na dwie osoby. 

Czosnek kroję w plasterki. Cebulę, marchewkę i seler kroję w drobną kostkę. Wszystko rumienię na oliwce. Dodaję pokrojonego w kawałki bakłażana. Razem przez chwilę jeszcze przesmażam na patelni.

Warzywa z bakłażanem

Teraz dodaję 200 ml. sosu pomidorowego. Najlepszy byłby sos pomidorowy własnej roboty, ale można jak najbardziej dodać gotowy, kupny z butelki. Teraz sos solę i pieprzę do smaku. Gotuję jeszcze około 8-10 min. i gotowe. Ja podałam z tagliatelle ze szpinakiem. Bardzo je lubię a dodatkowo ślicznie się prezentują z czerwonym sosem. 

Sos z bakłażana, szpinakowe tagliatelle.

Na wierzch troszkę parmezanu... Ja parmezan jadłabym ze wszystkim. Uwielbiam. 
I danie gotowe. Smacznego.