Życie

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Zakupy w Brugnato


Tym razem będzie troszkę nietypowo. No, ale szał przecen zimowych możemy już oglądać  w pełnej krasie... Przyznaję się, czasem wychodzi ze mnie typowa kobietka i lubię iść poszukać okazji wśród przecen. 
Tym razem wybraliśmy się do Outlet  w niedalekiej okolicy. Wiedzieliśmy po co jedziemy, jakie mamy potrzeby. A mieliśmy nadzieję, że tam uda nam się kupić jeszcze taniej. 
Brugnato 5Terre Outlet Village, jak sama nazwa sugeruje znajduje się w Brugnato. Jest to nieduża miejscowość w prowincji La Spezii w regionie Liguria. Z La Spezii do Brugnato prosty dojazd autostradą w kierunku Genova. Outlet widać już z autostrady po prawej stronie więc nie można się pomylić. 


Brugnato 5Terre Outlet Village

Jest to niezbyt duży Outlet, więc i sklepów  nie ma nie wiadomo jak dużo, ale jak dla mnie wystarczająco. No i takie które mnie odpowiadają. 
Wszystkie marki są wymienione w tym linku Sklepy- Outlet Brugnato .



Jest sporo miejsca na spokojne przechodzenie pomiędzy sklepami.



Oczywiście mam tu kilka swoich ulubionych marek. Dlatego z dużą chęcią zaglądam właśnie tutaj na zakupy.


Sklep John Ashfield

Można w przerwie między zakupami zajrzeć do sklepu Lindt . W sklepie oprócz słodyczy można napić się dobrej kawy, zjeść ciastko lub przepyszne lody.



Udało nam się zakupić wszystko po co tam pojechaliśmy. Choć był nawet zbyt duży wybór i łatwo nie było...



Na koniec zdecydowaliśmy się szybki obiad też zjeść  w Outlet. Było smacznie, choć niestety nie tak jak w domu. 



Na koniec dodam, że ten Outlet istnieje dopiero od kilku lat. Naprawdę często są w nim dodatkowe obniżki. Czasem odbywają się tam także różnego rodzaju imprezy. Położony jest w ładnej okolicy. 
Wiem, że ten post odbiega od idei tego bloga. Ale chciałam Wam przedstawić gdzie w okolicy La Spezii można zrobić fajne zakupy. A przecież i to człowiekowi jest potrzebne...

środa, 16 stycznia 2019

Szybkie jedzonko


Mamy tutaj w miasteczku sklepik w którym są sprzedawane produkty z Polski, Rosji i Rumunii. Możecie się domyślić co się dzieje w tym sklepiku przed Świętami. Każdy kto pochodzi  z tych krajów a pracuje i żyje we Włoszech "zadziera kiece"( lub spodnie) i leci do tegoż sklepiku. Nie będę ukrywała, że sama jestem częstym bywalcem, nie tylko od święta.
Są  rzeczy które mogę kupić tylko tam np. ogórki kiszone. A nie zawsze i tak są.
Tym razem chciałam Wam przedstawić prościutki przepis na jedzonko, które mogłam zrobić dzięki naszej, swojskiej kiełbasie. 
Tzn. w tym przepisie można zupełnie spokojnie zastąpić kiełbasę np. pieczarkami. Ja jednak uwielbiam z kiełbasą. Z tym posmakiem wędzonego. 



Składniki:
2 papryki, 5 cukinii, 3 cebulki Tropea,  1 duża lub 2 mniejsze bakłażany, 2 laski kiełbaski wędzonej. Z przypraw- sól, pieprz, rozmaryn. 

Zaczynamy od obrania i pokrojenia wszystkiego. Cukinię w talarki, paprykę w kostkę, bakłażan w kostkę, cebulkę w piórka, kiełbasę w kostkę.
Najpierw przesmażam kiełbasę. Gdy się zrumieni, zdejmuję z patelni. Na tej samej patelni przesmażam warzywa. Czasem rozpuszczam w pół szklance gorącej wody, pół kostki rosołowej. Wlewam ją do warzyw i mieszając czekam aż odparuje.



Wówczas dodaję do wszystkiego przesmażoną wcześniej kiełbaskę. Jeszcze przez chwilkę razem przesmażam. 
I teraz jest już całkowita dowolność jak i z czym chcemy to podać. Ja uwielbiam z kaszą gryczaną. Niestety i to w moim przypadku jest uzależnione czy dostanę paloną, kaszę gryczaną w wyżej wymienionym sklepiku. Tym razem nie było niestety. Zrobiłam więc dla siebie z makaronem ryżowym. Mój mąż, jak na Włocha przystało, z makaronem. Najlepiej spaghetti.



Prawda, że prosto i szybko. I może z tego wyjść takie danie polsko - włoskie...
Smacznego.

piątek, 11 stycznia 2019

Zaczarowane Sirmione


Ten post będzie turystycznym wspomnieniem lata. Wybraliśmy się wtedy do małej miejscowości nad jeziorem Garda- Sirmione.



Miasteczko nad jeziorem Garda.

Zdecydowaliśmy się na odwiedzenie właśnie tego miasteczka, bo czyż nie wygląda jak z bajki?
Sirmione to miejscowość w prowincji Berscia w regionie Lombardia, którego historyczne centrum leży na półwyspie, który dzieli dolną część jeziora Garda. 

Troszkę historii....
W Sirmione znaleziono ślady już z okresu neolitu. Miasto było ważnym ośrodkiem miejskim w czasach rzymskich. Znajduje się tutaj willa (a właściwie jej ruiny) słynnego poety Katullusa. Najstarsze części willi pochodzą z I w.p.n.e. W późniejszych wiekach przetoczyło się tutaj wiele bitew i wojen. A samo miasto przechodziło pod różne władze. W XIII w. rozpoczęła się budowa twierdzy, najprawdopodobniej na pozostałościach rzymskiej fortyfikacji. Funkcją zamku była kontrola obronna i portowa. Zamek Scaligero jest jednym z najbardziej kompletnych i najlepiej zachowanych zamków we Włoszech, a także bardzo rzadki przykład fortyfikacji jeziornych. Na jednym z boków zamku wybudowano stację dokującą, która niegdyś stanowiła miejsce schronienia dla floty Scaligera.(źródło- Wikipedia i zasłyszane na miejscu)


Zamek w Sirmione



Oczywiście jak każdy zamek i ten musi mieć własną legendę. Podobnież na zamku mieszkali  sobie spokojnie Ebengardo ze swoją ukochaną Arice. Pewnej burzliwej nocy poprosił o schronienie w zamku wenecki rycerz- Elalberto. Podczas kolacji tak mu się spodobała dziewczyna, że w nocy zakradł się do jej komnaty. Arice zaczęła krzyczeć, a rycerz aby ją uciszyć, dźgnął ją nożem. Na krzyki ukochanej przybiegł Ebengardo, który z kolei zabił rycerza. Legenda głosi, że nawet dziś w burzliwe noce można dojrzeć ducha Ebengardo snującą się po zamku w poszukiwaniu ukochanej Arice.



Nie mieliśmy okazji sprawdzić prawdziwości legendy. Byliśmy tam w słoneczny dzień...
Udaliśmy się więc na dalsze zwiedzanie pięknymi, wąskimi uliczkami miasteczka.
Sirmione obecnie żyje z turystyki. Także na każdym rogu można trafić na pyszną restaurację. Lub na lodziarnie z niesamowicie wielkie i pysznymi lodami!

Już od czasów renesansu było wiadomo, że przy brzegach Sirmione są źródła termalne. Jednak dopiero w 1889 r. nurek Procopio z Wenecji zszedł w głębiny jeziora aby je odkryć. Sprawa była nagłośniona przez ówczesne gazety, ponieważ oznaczała początek nowej ery dla miasta. Wkrótce zaczęły w Sirmione powstawać hotele z centrami SPA i wodą termalną. 
Także jeśli ktoś wybiera się na kilka dni do Sirmione nad jeziorem Garda to warto skorzystać z oferty tych ośrodków. Przepięknie wyglądają baseny z wodą termalną z widokiem na jezioro i góry. My będąc tam tylko przez kilka godzin wybraliśmy zwiedzanie miasta i okolicy. Ale może, kiedyś... Tak pojechać, żeby skorzystać z kąpieli i powygrzewać się na słonku...



Tym razem jednak pospacerowaliśmy jeszcze zabytkowymi uliczkami. A na koniec udaliśmy się na długi spacer wzdłuż jeziora. Było bardzo dużo kaczuszek, które same wychodziły z wody do spacerowiczów, łakome kąsków które dostawały. 



Muszę przyznać, że nawet bez skorzystania z basenów i wody termalnej, wyjazd był jak najbardziej relaksacyjny. W Sirmione panuje atmosfera relaksu. Jest dobre jedzonko. I bardzo dużo różnej trudności ścieżek do spacerowania. Także wyjazd uważam za jak najbardziej udany.
Napiszcie co Wy myślicie o Sirmione.? A może byliście? Jak Wam się podobało?

wtorek, 8 stycznia 2019

Kruche ciasteczka


Tak jak obiecałam przepis jest naprawdę prosty. U mnie wszyscy uwielbiają te ciasteczka. Robię ich więc potrójną ilość. Duże pudełko ciastek idzie na stół świąteczny wraz z innymi ciastami. Mniejsze pudełeczka z ciasteczkami robię dla rodziny. No i oczywiście muszą zostać dla nas w domu. I ja i mój mąż zajadamy się nimi jeszcze przez kolejne dni po Świętach. Są przepyszne jako dodatek do popołudniowej kawy lub herbaty. 

Przepis dostałam od mojej poprzedniej pracodawczyni. Jak wiecie większość przepisów lubię mieć sprawdzonych. Jeśli gdzieś mi coś zasmakuje, próbuję dostać przepis i później powtarzam go w domu.

Składniki:
500 gr mąki, 2 jajka, 200 gr. cukru(jak najdrobniejszy), 200 gr. masła o temperaturze pokojowej, 1 proszek do pieczenia (16 gr.), 1 torebeczka wanilii (0,5 gr.). 
 Oczywiście można, a nawet lepiej dodać nasionka z laski wanilii.

Wszystkie składniki zagniatamy razem na stolnicy. Następnie wkładamy ciasto na pół godz. do lodówki. Po tym czasie odcinamy ciasto po kawałku. Rozwałkowujemy...



Wycinamy dowolne kształty, wzory. Według potrzeb i uznania. U mnie oczywiście były to wszelakiego rodzaju motywy świąteczne. Choinki, gwiazdki, Mikołaj...



Ciastka układamy na blaszce i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, przez 8-10 minut.



Ciasteczka po upieczeniu i wystudzeniu można udekorować lukrem lub czekoladą. My jednak uwielbiamy je bez niczego.


Ciasteczka to świetny pomysł na prezent

Prawda, że prosty przepis... No to życzę miłego pieczenia. Nie jedzcie jak będą gorące, poczekajcie aż ostygną. A później smakujcie przy herbatce lub kawce ze znajomymi, rodziną... Smacznego.