Życie

środa, 1 kwietnia 2020

Crostata ze skórką pomarańczową.


Czasy są dość ciężkie dla każdego. Tyle czasu spędzanego w domu powoduje dużo większy ruch w naszych kuchniach. Próbujemy piec chleby, choć zdobycie drożdży zakrawa na cud... Ale żeby osłodzić sobie choć troszkę to życie przyrządzamy też ciasta. Zawsze moimi ulubionymi strawami kuchennymi były ciasta. Staram się nie piec ich zbyt często, ale... Tym razem wyciągnęłam przepis, który ostatni raz robiłam chyba z 10 lat temu!!! A mam go od znajomej jeszcze z Ascoli Piceno. Chodzi o przepis na włoską Crostate.

Jak zawsze na początek troszkę historii. 
Crostata to typ włoskiej tarty na kruchym spodzie. Crostata może być jednym z najstarszych deserów włoskiego cukiernictwa. Legenda głosi, że podano ją syrenie Partenope w podzięce za jej słodki śpiew. A zasługę wynalazku tego pysznego ciasta należy przypisać zakonnicy z klasztoru S.Giorgio Armenio. Ogólnie było to ciasto "biednego" pochodzenia a dotarło na stoły szlachty a nawet stół Burbonów. (Wiadomości zapożyczone z bloga nonna-Anita.)
Pewnym jest, że wzmianki o Crostacie znajdziemy w książkach kucharskich- "Libro de arte Coquinaria" autorstwa Martino da Como z 1465 roku i "Cuoco napolitano" opublikowanej pod koniec XV wieku. (Wiadomości z Wikipedii).
 Jedno jest pewne, crostata ma wiele odmian. W zależności od regionu, a nawet rodzinnych tradycji. Jedni robią ją z nadzieniem owocowym inni z ricottą, a jeszcze inni wytrawnie...

Tarta owowcowa

Przepis który chciałam Wam przedstawić jest z marmoladą, a dodatkiem do ciasta jest skórka pomarańczowa. 

Składniki:
1/2 kg. mąki, 200 gr. cukru, 200 gr. masła, skórka starta z 1 pomarańczy, 3 jajka, 1 proszek do pieczenia, dowolny słoiczek marmolady, pół łyżeczki kawy rozpuszczalnej. 

Mąkę i cukier przesiewamy na stolnicę. Rozbijamy 3 jajka i dajemy na środek mąki i cukru. Widelcem powolutku mieszamy jajka obsypując coraz więcej mąki z cukrem z boków. Na tarce zetrzeć skórkę z pomarańczy. Oczywiście pomarańcza z upraw ekologicznych, skórka wyparzona. 

Skórka pomarańczowa dodatkiem do tarty.

Masło rozpuścić w kąpieli wodnej. Lekko przestudzone dodać do masy. Dodać proszek do pieczenia. Wyrobić ręcznie.
Ciasto dzielimy na 2 części (2/3 i 1/3). Formę do tarty smarujemy masłem i przekładamy na nią porcję 2/3 ciasta. Ja wylepiam ręcznie formę. Można oczywiście ciasto rozwałkować i dopiero wtedy przenieść na formę. Kawę rozpuszczamy w niewielkiej ilości wody i mieszamy z marmoladą. Marmolada może być dowolna, najlepiej własnej produkcji. Mnie najbardziej smakuje połączenie kawy z wiśniami, dlatego u mnie marmolada wiśniowa.

Crostata prawie gotowa

Na wierzch kładziemy pozostałą 1/3 ciasta. Piszę kładziemy, dlatego że wzorek jaki ułożymy z tego ciasta może być dowolny. Mogą to być, najbardziej znane, paseczki. Mnie poniosła fantazja między gwiazdy. :)))
Wstawiamy ciasto do piekarnika (góra- dół) nagrzanego do 160 stopni C. Pieczemy około 40 min.

Włoska crostata

I tyle. Życzę smacznego. Do kawki na pewno się przyda.

środa, 4 marca 2020

Pomarańczowa królowa.


Była żółta królowa , będzie i pomarańczowa. W państwie które słynie z cytrusów, nie może zabraknąć pomarańczy. 

Troszkę historii na początek...
Podobnie jak  cytryna i ten owoc dotarł do Włoch z Chin. Został sprowadzony przez portugalskich żeglarzy w XVI w. Chociaż niektóre starożytne rzymskie teksty mówią, że pomarańcza była już uprawiana na Sycylii w I w., gdzie nazywano go melarancia (informacje podaję z Wikipedii).
Pomarańcza to starożytna hybryda prawdopodobnie pomiędzy pomelo a mandarynką. Tak dobrze się przyjęła , że od stuleci rośnie jako autonomiczna roślina.
Pomarańcze są jednym z najbardziej znanych i cenionych owoców. Nie tylko ze względu na dużą zawartość witamin. Ale również za wykorzystywanie w kosmetologii, perfumerii, medycynie. 
Pomarańczami zachwycali się także malarze i poeci. Botticelli w swoim obrazie "Wiosna" jako tło wybrał właśnie drzewo pomarańczowe. Goethe w swoich Dziennikach również wspomina o pomarańczach-" Znasz - li ten kraj, gdzie cytryna dojrzewa
                                                      Pomarańcz blask majowe złoci drzewa..."
Włochy, a szczególnie Sycylia słyną ze wspaniałych, soczystych pomarańczy. Włochy klasyfikują się w pierwszej dziesiątce wśród krajów dostarczających ten owoc.

We Włoszech wielokrotnie można spotkać wzdłuż ulicy rosnące drzewa pomarańczowe, podobnie jak w Polsce rosną np. dzikie jabłuszka.

Drzewka pomarańczowe na ulicy

Sezon pomarańczowy prawie nam się kończy, a ja ostatnio nic innego nie robię jak przetwory z pomarańczy. 
Moją ulubioną marmoladę z pomarańczy.
Do zrobienia marmolady potrzeba nam tylko kilku składników:
3 kg. pomarańczy Navel (to moja ulubiona odmiana do marmolad)
Cukier- połowa wagi pomarańczy po obraniu
3 kawałki kory cynamonu( około 8 cm. każda)
1 cukier waniliowy, albo ziarenka wybrane z 1/3 laski wanilii.

Novel w przygotowaniu

Zaczynamy oczywiście od bardzo dokładnego obrania pomarańczy. Chodzi o to aby miały jak najmniej białej otoczki (albedo). To ona ma w sobie najwięcej specyficznej goryczki. Im mniej jej zostanie, tym słodsza wyjdzie marmolada. Oczyszczone dobrze pomarańcze kroimy na kawałeczki.  Ważymy. Dodajemy cukier- połowę wagi pomarańczy.Wszystkie składniki przekładamy do dużego rondla i podgrzewamy na średnim gazie. 

Marmolada w przygotowaniu

Gdy zacznie się gotować, zmniejszamy gaz. Gotujemy, od czasu do czasu mieszając, aż owoce się całkowicie rozpadną i zaczną gęstnieć. U mnie zazwyczaj to trwa około 40-45 min. W tym czasie przygotowujemy słoiki. Należy je wyparzyć  i wytrzeć do sucha. Na sam koniec gotowania wyjmujemy korę cynamonu. Jeśli zostaną jakieś kawałeczki pomarańczy, a wolicie gładką konsystencją, można delikatnie zmiksować blenderem bezpośrednio w garnku. Jeszcze gotującą się marmoladę przekładamy do słoików, najlepiej przy pomocy lejka. Jeśli zabrudzą się brzegi słoika, przed zakręceniem należy je dobrze wytrzeć. Zakręcamy mocno słoiki i ustawiamy do góry dnem do całkowitego ostygnięcia. W ten sposób przygotowaną marmoladę można przechowywać do 6 miesięcy w spiżarni. Po otwarciu słoika, przechowujemy w lodówce max przez 3 tyg. 

Słoiczek marmolady pomarańczowej.

Taka marmolada jest słodka, choć z leciutką nutką goryczki. Jest to też świetny pomysł na prezent dla łakomczuchów. Nadaje się na słodkiego tosta, do naleśników czy ciast...
Mam nadzieję, że przepis Wam się spodobał. Życzę smacznego.

wtorek, 28 stycznia 2020

Remontowe włoskie życie cz.2


Wracam do Was z drugą częścią o tym naszym remontowym, włoskim życiu. Prawdą jest, że właściwie całe nasze obecne życie toczy się wokół remontu. W odstawkę poszły nasze wycieczki, kolacyjki... Cały nasz wolny czas pochłania nasz domek. Pracy ogrom, ale satysfakcja jeszcze większa. Choć "czym dalej w las, tym więcej drzew"... Czym więcej robimy, tym więcej pomysłów się pojawia i tym więcej jeszcze jest do zrobienia. Ale jest coraz piękniej i coraz bardziej "po naszemu".  

Na początek, oprócz zdarcia wszem panujących starych tapet i odmalowania (na razie na biało) wszystkich pomieszczeń. Zajęliśmy się najważniejszymi sprawami czyli kuchnią i łazienką. 

Kuchnię zastaliśmy w stanie hmmm.... nie bardzo złym, ale nic mi się nie podobało. Wszystko było nie w moim guście...


Kuchnia lata 80-te

Ten kawałek blatu który widać na zdjęciu, to jedyne takie miejsce w całej kuchni. Musiałam to inaczej zagospodarować. Myślałam na początku o wymianie całej kuchni. Jednak nie znalazłam czegoś w tak malutkich rozmiarach, a co by mi odpowiadało. Przy okazji okazało się, że wszystkie meble w kuchni są  wykonane z dobrej jakości drewna. Nie żadna sklejka, tylko drewno. Pomysł na zmianę wyklarował się dość szybko. Wymiana blatu, mniejszy zlew, nowa kuchenka, piec i okap.. Meble zostaną odświeżone i przemalowane. O przebojach przy  zakupie rzeczy do kuchni pisałam tutaj . Kolejnymi przebojami było dłuuuugie czekanie na fachowca który podłączy kuchenkę gazową . Uwielbiam tych włoskich fachowców. Do furii mnie doprowadza proszenie aby ktoś przyszedł do pracy. Przecież płacę mu za to stawkę, którą sobie zażyczył. Czemu więc terminy są ciągle przekładane, prace opóźniane? No nic wreszcie się udało. Wszystko zostało podłączone, a ja mogłam się wziąć za odmalowanie mebli, oklejenie ich w środku i inne zmiany. 


Kuchnia po remoncie

Nasza kuchnia obecnie wygląda własnie tak... I tak odpowiada moim gustom. Wstawiłam też stół do kuchni, na włoskie śniadanka idealny. Zrobiliśmy też kącik kawowo - herbaciany przy lodówce. W przyszłości stanie tam ekspres do parzenia kawy.


Kącik kawowo- herbaciany


I tyle na razie co do kuchni. 
Kolejnym pomieszczeniem w domu, które kosztowało nas wiele nerwów była górna łazienka. 
Prezentowała się naprawdę kiepsko, wszystko podniszczone i w starym stylu z włoskich lat 80-tych. 


Łazienka z lat 80-tych

Rozumiecie o co mi chodziło? Normalne, trzeba zmienić, wymienić. Burza mózgów nastąpiła przy prysznicu. Ta łazienka ogólnie jest dość malutka.  No ale pod prysznicem 65/65 cm. to mój mąż miał naprawdę problem z kąpielą. Prysznic z jednej strony ogranicza okno z drugiej kaloryfer. Jednak istniała możliwość powiększenia prysznica. Problem, że nie dawaliśmy rady wejść w standardowe wymiary prysznica. I o ile brodzik kupiliśmy żywiczny z możliwością docięcia, tak z drzwiczkami mieliśmy naprawdę sęka. Drzwiczki były nie standardowe, więc...4 razy droższe od normalnych. Wreszcie znaleźliśmy firmę/sklep która takowe drzwiczki miała i to w cenie tylko troszkę droższej od standardów. Z tej samej firmy postanowiliśmy wziąć też brodzik. Ogrom radości, bo terminy też ok. Zong nastąpił przy zapłacie. Trafiliśmy na chyba jedyną firmę która w sklepie podaje ceny bez vat!!! No co mnie interesuje ile dany towar kosztuje bez vat?! Albo choć informować powinni..."tyle a tyle bez vat, a tyle z vat." A tak to mimo, że cena i tak była niższa niż gdzie indziej, poczułam się lekko oszukana. No ale towar zamówiony zapłacić trzeba. 
Kolejny raz powtórzę - uwielbiam tych włoskich fachowców. O hydraulika też się doprosić nie można było. Ten był przynajmniej szczery - nie przyjedzie danego dnia, bo ma obiad rodzinny(nota bene w środku tygodnia), mimo że wcześniej byliśmy umówieni. Albo godziny pracy- "przyjadę rano", a ty czekaj człowieku, co masz innego do roboty? Także i w tym przypadku większość prac wykonaliśmy sami.


Podczas wymiany prysznica.

Przy okazji zrobiliśmy i inne prace. 


Nasz nowy prysznic

Prysznic mamy 68/86 cm. Tak jest dużo lepiej. A więcej już nie daliśmy rady powiększyć. 
Cała łazienka nabrała lepszego wyglądu, choć nadal jest przecież malutka. Może kiedyś w przyszłości zrobię z dolnej łazienki jeden wielki prysznic, a tutaj go zlikwidujemy? No ale to są duże koszta. Na razie zrobiliśmy co mogliśmy. Jest czyściutko, jest nowe, jest większe. 


Łazieneczka

Przed zimą zabrałam się też za odnawianie balustrady na tarasie. 


Drapanie balustrady

Było skrobanie, zabezpieczanie i malowanie. Ale efekt końcowy, super!


Odnowiona balustrada.

Uwielbiam oglądać jak Nasz Domek się zmienia. Jak się staje coraz bardziej nasz. Coraz bardziej przytulny. I wiecie co Wam powiem... Czasem padam na przysłowiowy pysk. Sił mi brak. Czasem myślę, że szkoda że nie mamy tylu pieniążków, żeby dać fachowcom i niech robią. A my w tym czasie jakiś urlopik.... Jednak szybko przychodzi inna myśl- że wtedy pewnie nie do końca byłoby jak ja chcę. No i do tego ta ogromna satysfakcja z wykonanie samemu tylu prac. Pewnie będą jeszcze dalsze części  remontowego włoskiego życia, bo to jeszcze nie koniec naszych zmagań. Zapraszam Was serdecznie do czytania i kibicowania.


piątek, 3 stycznia 2020

Arista pyszna.


Arista to po prostu kawałek schabu. Arista al forno (arista pieczona)  to jedno z najbardziej znanych drugich dań w Toskanii. 
Jak to we Włoszech większość dań ma swoją tradycję, legendę... Tak jest i w tym przypadku. Podobno w roku 1439 we Florencji podczas ekumenicznej rady kościoła rzymskiego i greckiego, grecki kardynał Basilio Bessarione po spróbowaniu pieczeni wykrzyknął "Aristos"! Co po grecku znaczy - "najlepszy". Obecni florenccy przedstawiciele myśleli że chodzi o konkretny kawałek mięsa i uznawszy nazwę za sympatyczną zaczęli ją powtarzać. I tak polędwiczce wieprzowej nadano termin arista... (zapisek o legendzie znaleziony w Wikipedii).
I tyle legendy. Okazuje się jednak, że już w roku 1287 , pisarz Franco Sacchetti w swoim opowiadaniu wspomina o "un'arista al forno". Także nie wiadomo kiedy ten kawałek schabu zaczęto nazywać Arista, wiadomo, że od dawna jest to typowe danie toskańskie. 

Arista al forno.

Ja przepis na "arista al forno" podpatrzyłam u znajomej.  Nie jadam zbyt dużo mięsa, ale ariste bardzo lubię, więc nie raz przygotowuję. 

A oto potrzebne składniki :
Około 1 kg. aristy, 1,5 łyżki masła, 1,5 łyżki oliwki, pół marchewki , kawałek selera naciowego, pół cebuli, 2 gałązki rozmarynu, pół szklanki wywaru warzywnego, pół szklanki wytrawnego białego wina, pieprz i sól. 

Na początek myjemy, obieramy i kroimy w kosteczkę warzywa. Do garnka wkładamy masło, oliwkę, podgrzewamy. Dokładamy warzywa i rozmaryn. Przez chwilkę razem mieszamy. 

Podkład pod aristę


Teraz dokładamy mięsko. Mięso lepiej związać sznurkiem, żeby się nie "rozpadało". Ja tego nie zrobiłam. Obsmażamy mięsko przez jakieś 5-10 minut. Obracając, tak aby z każdej strony ładnie się przyrumieniło. 



Gdy już nabierze ładnego koloru, podlewamy je winem. Obracamy często i czekamy aż wino odparuje. Po tym czasie przekładamy wszystko do brytfanki. Delikatnie solimy i pieprzymy i podlewamy wywarem, jeśli zależy nam na większej ilości sosiku. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 st.C przez dobrą godzinę. Co jakiś czas należy polewać mięsko sosikiem powstałym w brytfance, lub odwracać.

Arista w piecu


 Przed wyjęciem z piekarnika aristę nakłuwamy jeśli wypłynie biała ciecz to jest ona gotowa... Wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy, dając mięsu na chwilę "odpocząć". Po około 10 minutach możemy już kroić na plasterki. 

Mięsko odpoczęło.

Aristę podajemy z ziemniaczkami, innymi warzywami , lub "po toskańsku" z fasolą.
Życzę smacznego.